Dlaczego twój mąż nie chce prać: efekt ukrytego strażnika

16

Coraz więcej mężczyzn aktywnie angażuje się w rodzicielstwo. Oni tego chcą. Pomagają w domu. Wynoszą śmieci. W rodzinach, w których oboje małżonkowie pracują, mężczyźni przejmują 45 procent obowiązków domowych. A przynajmniej tak się wydaje.

Ale liczba ta nie wzrasta magicznie wraz z pojawieniem się dziecka.

W rzeczywistości maleje. Badanie przeprowadzone w 1991 roku przez badaczkę Marjorie Starrell ujawniło surową rzeczywistość. Posiadanie pierwszego dziecka zwiększa obciążenie pracą kobiety o 91 procent. A co z udziałem ojca? Praktycznie bez wzrostu.

Jednak obecnie co czwarty mężczyzna zajmuje się większością zakupów spożywczych.

Za nierówny podział pracy łatwo zrzucić winę na tradycję. Ale nie zawsze jest to takie proste.

Mit o naturalnych skłonnościach

Mężczyźni i kobiety często kierują się zadaniami zgodnymi ze stereotypami dotyczącymi płci. Zmienia żarówki. Ona robi pranie. Wynosi śmieci. Ona przygotowuje obiad.

Zabiera syna na mecz baseballowy. Pociesza zranione kolano.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego te wzorce utrzymują się nawet w rodzinach postępowych?

Badania sugerują, że problemem mogą być kobiety.

Nawet gdy pary dążą do prawdziwej równości, wiele kobiet dystansuje swoich partnerów od tradycyjnych zadań i obowiązków związanych z opieką nad dziećmi. Wyznaczają niemożliwe standardy.

Nie ładuje prawidłowo zmywarki.
Gotuje, ale nie sprząta na bieżąco.
Zostawia naczynia na później.

To nie są tylko skargi mężczyzn. To są dane.

Zjawisko „strażnika”.

W 1993 roku psychologowie z Uniwersytetu Bostońskiego obserwowali 100 rodziców przez pięć lat. Konkluzja była nieprzyjemna. Często kobiety sabotowały wszelkie możliwości osiągnięcia prawdziwej równości.

Uważali się za bardziej kompetentnych w niektórych zadaniach. Więcej naturalnych nauczycieli.

Niedawno badacz Alan Hawkins z Uniwersytetu Brighama Younga podał liczby na ten temat.

21 procent pracujących matek to strażniki.

“Kobiety niosą ze sobą kwestie własności i tożsamości, nawet te, które podejmują nowe praktyki duchowe, pracę i których mężowie starają się w to zaangażować. Ta sama kobieta, która narzeka na męża, czasami pełni rolę odźwiernej. “

Odkrycia Hawkinsa sięgają głębiej niż tylko podział obowiązków domowych. Chodzi o tożsamość. O tym, kto ma prawo stwierdzić, że praca została wykonana.

Emocjonalny koszt kontroli

Chociaż mężczyźni pomagają bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, kobiety nadal wykonują większość pracy. Spędzają na tym więcej czasu. A czasami uniemożliwiają swoim partnerom zwiększanie ich ról.

Wynik? Mężczyźni czują się opuszczeni.

Wymagają uwagi. Dopóki nie wydaje się, że według słów psycholog z Harvardu Alice Domar „staje się kolejnym dzieckiem, którym trzeba się opiekować”.

Ironią jest to, że partner, którego starasz się uczynić samowystarczalnym, staje się kolejną zależnością.

Chcesz równości. Mówisz, co chcesz.

Ale czy naprawdę pozwalasz mu popełniać błędy? Czy pozwalasz mu gotować, nawet jeśli kuchnia wygląda później jak pole bitwy? Czy pozwalasz mu załadować zmywarkę, nawet jeśli nie układa naczyń prawidłowo?

Jeśli nie, nie dzielisz ciężaru. Kierujesz pracą.

A to jest duże obciążenie dla każdego człowieka.

Przestań próbować naprawiać system. Po prostu zgódź się na to.

Znalezienie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym nie polega na robieniu wszystkiego lepiej. Chodzi o to, żeby robić mniej. Jest to potwierdzenie, że Twoje standardy mogą stanowić wąskie gardło. Tak, musisz porozmawiać ze swoim partnerem, ale jeszcze ważniejsze jest, aby porozmawiać ze sobą. Z czego dokładnie możesz zrezygnować?

Eksperci badają tę dynamikę od lat. Wnioski są zwykle nieprzyjemne. Będziemy musieli obniżyć poprzeczkę. I mocno.

Argumenty za przeciętnością

Weźmy naczynia. Nie trzeba go składać z geometryczną precyzją. Kucyk nie musi być idealny. Kuchnia po obiedzie nie powinna wyglądać jak wystawa w salonie.

Jeśli twój partner jest gotowy wykonać zadanie, nawet jeśli robi to przeciętnie, odniosłeś małe zwycięstwo. Zdjąłeś z siebie część ciężaru.

Dla wielu kobiet nie jest to łatwe. Nauczono nas monitorować jakość życia jako odzwierciedlenie naszej wartości. Ale kiedy akceptujesz pracę o niższej jakości, tworzysz przestrzeń. Tworzysz przestrzeń do oddychania.

Zrezygnuj ze stanowiska dyrektora generalnego

Catherine Chambliss, psycholog z Ursinus College, wskazuje na częstą pułapkę. Kobiety chcą, aby mężowie pomagali, ale nie chcą zrezygnować (zrezygnować) z roli menedżerskiej. Chcą być zarówno szefem, jak i graczem zespołowym.

To nie działa w ten sposób.

Zamiast krytykować jego wysiłki, deleguj zadania. Chwała Ci za próbę. Pozwól mu popełniać błędy. Tylko w ten sposób się nauczy. Tylko w ten sposób możesz oderwać ręce od kierownicy.

„Często popełnianym przez kobiety błędem jest to, że chcą, aby mężowie pomagali… ale niechętnie rezygnują z roli kierowniczej lub krytykują współmałżonka”. — Katarzyna Chambliss

Zgadzam się na podział obciążenia

Alan Hawkins, badacz z Uniwersytetu Brighama Younga, sugeruje podejście taktyczne. Spisywać. Zapisz wszystko, co robisz w tej chwili. Usiądź ze swoim partnerem i omów to punkt po punkcie.

Omów zmiany. Zamieńcie się zadaniami, które oboje uważacie za nieprzyjemne. Daj mu nowe obowiązki, a nie tylko te, w których jest już dobry. I pamiętajcie, dzieci mogą pomóc. Trzeba im tylko powiedzieć, jak to zrobić.

Tu nie chodzi tylko o sprawy domowe. Chodzi o dzielenie się odpowiedzialnością.

Bezpośredniość zamiast czytania w myślach

Deborah Tannen, profesor lingwistyki, podkreśla poważną lukę komunikacyjną. Kobiety często oczekują, że partnerzy będą czytać potrzeby bez bezpośrednich próśb. To jest romantyczny ideał. W praktyce rzadko się to sprawdza.

Bądź bezpośredni. Albo go wytrenuj.

Jeśli nie powiesz tego na głos, on nie będzie wiedział. To nie tak, że go to nie obchodzi. Rzecz w tym, że on tego nie zauważa. Jasna komunikacja zawsze wygrywa z pasywno-agresywnymi aluzjami.

Bezwzględnie ustalaj priorytety

Czego naprawdę chcesz? Jeśli celem są igrzyska olimpijskie, inwestujesz. Jeśli celem są tylko ćwiczenia, być może nie będziesz musiał jeździć godzinę na trening piłki nożnej w każdy weekend.

Uprość swoje życie. Zastanów się dwa razy, zanim kupisz ogromny dom. Zastanów się dwa razy, zanim kupisz psa, który wymaga ciągłej uwagi. Jeśli inne rzeczy są ważniejsze, uprość.

Omów prawdziwą cenę

Unikaj wysokiego dramatyzmu. Nie kłóć się. Po prostu wyjaśnij swoje uczucia.

Powiedz mu, że jesteś wyczerpany. Powiedz mu, że jeśli pomoże, będziesz mieć dla niego więcej energii. Silniejsze relacje wymagają energii. Nie możesz dać tego, czego nie masz.

Karin Rubenstein, psycholog społeczny, przypomina nam, o co toczy się gra. Mężowie, którzy dzielą się ciężarem, są szczęśliwsi. A szczęśliwsi mężowie są bardziej zaangażowani. Jest więcej czasu na inne rzeczy. Łącznie z seksem.

To jest praktyczny punkt. Poświęcające się matki często jako pierwsze rezygnują z intymności. Przypomnij mu o korzyściach płynących ze zrównoważonego partnerstwa.

Rozważ alternatywne harmonogramy

Praca w tych samych godzinach co Twój partner nie jest jedyną opcją. Badania przeprowadzone przez Harriet Presser z Uniwersytetu Maryland pokazują, że zmiany w podziałach rodzicielskich są powszechne.

Połowa matek mających partnerów objętych badaniem AFL-CIO przyznała, że ​​pracuje na różne zmiany. Ma to zalety. Bardziej skoncentrowany czas z dziećmi. Unikanie przedszkoli.

Ale to ma swoją cenę. Wyczerpanie. Praca na dwie zmiany może być wyczerpująca. Ale jeśli to jedyny sposób, aby wszystko działało, warto to rozważyć.

Chroń swój czas

Odłóż blok czasu. Tylko dla ciebie. I tylko dla Twojego partnera.

Kilka dni w miesiącu. Godzinę tygodniowo. Czas, którego nie trzeba zgłaszać. To nie brzmi dużo. Ale może to zrobić dużą różnicę.

Równowaga nie jest celem. To codzienne negocjacje. Czasami będziesz tęsknić. To jest w porządku. Rzecz w tym, żeby ciągle próbować odpuścić.

Z czego dziś odpuścisz?